Przejdź do treści
SEO 6 min czytania

Google chce być wyrocznią w SEO i GEO - jak do tego podejść z głową

Nowe wytyczne Google podważają narzędzia firm trzecich - sprawdź, gdzie kończy się oficjalna prawda, a zaczyna interes Google

Michał Holc

Michał Holc

Founder & Performance Marketing Specialist

Najważniejsze wnioski

Google opublikował nowe wytyczne, w których pozycjonuje się jako główne źródło prawdy w SEO oraz w optymalizacji pod odpowiedzi AI (AEO) i wyszukiwarki generatywne (GEO), kwestionując przy okazji narzędzia, dane i usługi firm trzecich. Problem w tym, że Google jest tu stroną zainteresowaną - im więcej polegasz wyłącznie na jego przekazie, tym mniej widzisz konkurencję i własne dane. Wniosek: traktuj oficjalną dokumentację Google jako ważne źródło zasad, ale nie jedyne. Narzędzia zewnętrzne i własne testy dają to, czego Google Ci nie pokaże - kontekst konkurencyjny i twarde dane z rynku.

Google wypuścił wytyczne, które robią w branży sporo szumu. Firma stawia się w nich jako wyrocznia w sprawach SEO oraz w nowych dyscyplinach - AEO (optymalizacji pod silniki odpowiedzi) i GEO (optymalizacji pod wyszukiwarki generatywne) - i jednocześnie podaje w wątpliwość narzędzia oraz dane dostawców zewnętrznych.

W Ulven korzystam zarówno z oficjalnej dokumentacji Google, jak i z narzędzi firm trzecich, więc widzę tu wyraźny konflikt interesów. W tym artykule wyjaśniam, gdzie Google faktycznie ma rację, gdzie warto zachować dystans i jak ułożyć sobie wiarygodne źródła wiedzy, zamiast ślepo ufać jednej stronie.

Co konkretnie mówi Google?

Sednem przekazu jest to, że Google chce być traktowany jako podstawowe i najbardziej wiarygodne źródło informacji o tym, jak działa wyszukiwarka oraz jak optymalizować treści pod AEO i GEO. Przy okazji firma sugeruje ostrożność wobec narzędzi, danych i porad pochodzących od podmiotów zewnętrznych, podkreślając, że nie mają one wglądu w rzeczywiste mechanizmy działania Google.

W warstwie czysto technicznej to częściowo prawda - nikt poza Google nie zna pełnego algorytmu, a oficjalna dokumentacja jest najlepszym źródłem zasad i wymogów (np. jak poprawnie wdrożyć dane strukturalne czy co Google uznaje za spam). Problem zaczyna się tam, gdzie z dobrego źródła zasad robi się jedyne dopuszczalne źródło prawdy.

Gdzie Google jest stroną zainteresowaną?

Google nie jest neutralnym obserwatorem rynku SEO - to firma, która zarabia na reklamach i ma własny interes w tym, jak optymalizujesz i ile widzisz. Oficjalne porady bywają ogólne, bezpieczne i z natury rzeczy nie pokażą Ci tego, co dzieje się u konkurencji ani jak realnie wyglądają wyniki w Twojej branży.

Tu właśnie wchodzą narzędzia firm trzecich. To one dostarczają dane, których Google Ci nie da: widoczność konkurencji, profile linków, historię pozycji, szacunki ruchu, luki w treściach. Bez tego optymalizujesz na ślepo, w oparciu wyłącznie o ogólne wytyczne. Podważanie tych narzędzi przez Google jest wygodne dla Google - niekoniecznie dla Ciebie.

Jak poukładać sobie wiarygodne źródła?

Moje podejście jest proste: oficjalna dokumentacja Google plus dane zewnętrzne plus własne testy. Dokumentacji Google używam do zasad - co wolno, czego nie, jak technicznie wdrożyć dane elementy. Narzędzi firm trzecich używam do kontekstu rynkowego - co robi konkurencja, gdzie są luki, jak zmieniają się pozycje. A własnych testów do weryfikacji, bo żadne źródło nie zastąpi sprawdzenia na własnej stronie.

Szczególnie w AEO i GEO, czyli optymalizacji pod AI Overviews, ChatGPT czy Perplexity, jesteśmy na bardzo wczesnym etapie. Nikt - łącznie z Google - nie ma tu kompletu odpowiedzi. Dlatego najgorsze, co możesz zrobić, to oddać całe myślenie jednemu źródłu. Wiedza z wielu stron plus testowanie to jedyny sposób, żeby nie zostać w tyle.

Co to znaczy dla polskich firm w praktyce?

Dla polskiego rynku przekaz jest taki sam: czytaj oficjalne wytyczne Google, ale nie wyrzucaj narzędzi, które pokazują Ci konkurencję i realne dane. Jeśli ktoś sprzedaje Ci usługę SEO opartą wyłącznie na haśle Google tak powiedział, to za mało - tak samo jak za mało jest opieranie się tylko na narzędziu, które zgaduje algorytm. Wartość jest w połączeniu źródeł i w testowaniu.

Jeśli nie masz pewności, czy Twoja strona jest optymalizowana pod realne sygnały, czy pod mity i ogólniki, to dobry moment na audyt. W Ulven łączę oficjalne wytyczne Google z danymi z narzędzi i własnymi testami, żeby rekomendacje opierały się na faktach, a nie na jednej narracji. Umów się na bezpłatną konsultację.

Najczęściej zadawane pytania

Przeczytaj również

Chcesz lepszych wyników z reklam?

Umów się na bezpłatny audyt konta reklamowego. Pokażemy, gdzie tracisz budżet i jak to naprawić.